Dom Wczasów Dziecięcych nr 2 w Sidzinie
Budynek został wybudowana podczas okupacji jako strażnica niemieckiego Grenzschutzu, ponieważ Sidzina była wsią przygraniczną między Sławacją a Generalnym Gubernatorstwem.
Dom wczasów organizuje różnego rodzaju turnusy integracyjne, warsztaty, zielone szkoły, ferie zimowe i kolonie letnie.
Dom wczasów organizuje różnego rodzaju turnusy integracyjne, warsztaty, zielone szkoły, ferie zimowe i kolonie letnie.
39 komentarzy
Witam Gabrysiu, no szkoda ze nie slyszalas o Brozikach to moja dalsza rodzina mieszkajaca w sidzinie, kiedys jako nastolatka bywalam tam czesciej i mam mile wspomnienia z tym miejsce no niestety jakos kontakt sie urwal kilka lat temu myslalam ze moze ktos cos ... no trudno bede probowala w inny sposob. A co do zdjec to oczywiscie ze sa piekne, jestem zachwycona ze wpadlam na ta strone bo wrocily mile wspomnienia:) Pzdrowienia Gabrysiu i dziekuje ze sie odezwalas:)
Miałam przyjemność mieszkania w tym ośrodku w lipcu tego roku:> Ośrodek i okolica - cudowne.
Ja nie znam:) Ale tu zaglądam codziennie:) Pozdrawiam Moniko:)
I może znajomi Brozików się odezwą:) A dlaczego nie powiedziałaś, że zdjęcia Sidziny są piękne? :):):)
Witam, nie wiem czy ktos tu zaglada jeszcze ale mam pytanie czy ktos zna moze BROZIKOW?
Wiadomości dla Marka:
Obecnie turnusy nie są już takie długie (2-12 dni}, klasy są w budynku a dzieci w ciągu dnia mają 2 godz. lekcji. Chałupa na Jesionce stoi i czasem zajeżdża do niej rodzina Kaśki. Budynek gdzie była scena przerobiono na salkę gimnastyczną. W drewnianym domku był sklepik i ktoś tam mieszkał, teraz ktoś mieszka-sklepiku nie ma (jest w DWD dla dzieci). Na jarmarku byliście pewnie w Jordanowie gdzie wokół rynku stały domy z podcieniami (takie jak w Lanckoronie) ale już ich nie ma.
Napisz jeszcze coś kiedyś.
Marku...Masz fajne wspomnienia:)
Poopisuj jeszcze troszkę..
Może pod fotkami które Ci sie z turnusem skojarzą?
Pozdrawiam.
To było w kwietniu 65,lub 66.Turnus do 2 maja.Budynek był chyba o połowę mniejszy.Mieszkaliśmy na poddaszu,w ostatniej dużej sypialni,a okna wychodziły na boisko.Ściana szczytowa była drewniana i chyba mocno przeszklona.Lekcje odbywały się w budyneczku z tyłu,była tam scena,na której miałem swój pierwszy publiczny "występ".Chodziliśmy na,jak mi się wtedy wydawało,wysoką górę do starszej kobiety,która nie schodziła do wsi od wojny.Mała chałupka, w lewo z sieni jedna,bardzo czysta izba,a po prawej krowa.Rąbaliśmy dla tej pani drewno i uszczelnialiśmy słomą szpary między belkami ścian.Za mostkiem nad strumykiem był chyba sklepik w drewnianym,niedużym domku,ale czy to był sklepik czy ktoś tam mieszkał,juz nie pamiętam.No i kapliczka.Mam czarno białe zdjęcie,ale fotograf odwrócił negatyw i dopiero na waszych zdjęciach widzę różnicę.Byliśmy na wycieczce w Nowym Targu,lub Jordanowie ,chyba akurat w dzień targowy,bo rynek otoczony drewnianymi domami,zapełniony był wozami końskimi.Pamiętam masę
Witojcie swoku Marku,oj musicie być stare
daty cłekiym,bo jo takiego cegosik niy pa
miyntom.Łokrongły pawilon i młyn na potóc
ku.Eeee...chyba wom chodzi ło chlaptok co
tam kiedysik był jak sie schodziło do Muz
eum.
witam
to juz nie ten dudynek jak kiedyś
nie wiadać też w poblizu pawiloniku okrągłego gdzi przy góralskich stoilkach były zajęcia lekcyjne
nie wiem czy jest jeszcze młyn na potoczku?
pozdrawiam